The Invaders (1967)

The_Invaders_title_screen

Inwazja Obcych na Ziemię to wdzięczny motyw dla produkcji filmowych i telewizyjnych, który zaistniał w zbiorowej świadomości dzięki dwóm wydarzeniom. Pierwsze to rzecz jasna „Wojna Światów” H.G.Wellsa z 1898 roku – wizjonerska i nowatorska opowieść o Marsjanach atakujących naszą planetę. Drugim jest słynne słuchowisko wyprodukowane przez Orsona Wellesa 30 października 1937 roku pod tym samym tytułem, które obmyślone jako Halloweenowy żart wywołało rzeczywiste napady masowej paniki w społeczeństwie. Od tamtych czasów inwazja zielonych ludzików (chociaż jak wiemy od agenta Muldera Oni są szarzy) jest przedstawiana na ekranie w wieloraki sposób i z różnym efektem. Jednym z takich zapomnianych nieco już seriali jest „The Invaders”.

Ale o co tu chodzi

Serial zaczyna się w momencie gdy zwyczajny Amerykanin David Vincent (w tej roli Roy Thinnes), z zawodu architekt wraca samochodem z podróży służbowej. Jest już późna noc a David najwyraźniej nie może znaleźć skrótu, którego szuka i decyduje się zaparkować w pobliżu opuszczonej restauracji i drzemnąć się w aucie. Nad ranem budzi go dziwny dźwięk i na własne oczy widzi lądujący spodek. Kiedy rano próbuje znaleźć miejsce lądowania po spodku nie ma już ani śladu ale co ciekawe restauracja ma już inny szyld…Vincent próbuje zawiadomić policję ale nikt nie wierzy w jego opowieść. Kiedy w trakcie próby rozwikłania zagadki ginie jego wspólnik David wie,że został sam i że musi jakoś przekonać niczego nieświadome społeczeństwo iż “koszmar już się rozpoczął”. A sprawa wydaje się beznadziejna bo Obcy wyglądają jak ludzie, wydają się być wszędzie i nie przepuszczą żadnej okazji by spróbować wykończyć ludzkość by zająć naszą planetę dla siebie. Odróżniają ich jedynie dwie cechy – brak pulsu i czasami zniekształcony piąty palec ręki. Co gorsza, gdy któryś ginie jego ciało dezintegruje się w czerwonej poświacie i nie zostawia śladów. A jednak w cotygodniowym godzinnym odcinku Vincent walczy i co interesujące odnosi w tej wojnie sukcesy. Ale z kim tak naprawdę walczy?

Roy Thiennes

Tajemniczy wróg

To tak naprawdę największa zagadka w serialu, co jeśli zważyć na fabułę wygląda absurdalnie. Z czołówki dowiadujemy się głosem narratora,że są to istoty przybyłe umierającego świata.Najwyraźniej jednak ta planeta (nigdy nie nazwana jawnie na ekranie) całkiem sprawnie funkcjonuje skoro jest w stanie podjąć gigantyczny wysiłek relokacji swoich mieszkańców na błękitny glob w zapomnianym przez Boga krańcu Galaktyki. Kosmitów na Ziemi musi być całkiem sporo ale z jakiegoś powodu główny ciężar walki spoczywa na samotnym architekcie w USA (eh ten amerykanocentryzm). W dodatku co jakiś czas gdzieś w odludnych miejscach lądują spodki przywożąc materiały, żołnierzy i inny specjalistyczny sprzęt, czego Siły Powietrzne USA dysponujące już przecież satelitami jakoś nie mogą dostrzec. Mimo oczywistej przewagi technologicznej Obcy jakoś nie mogą sobie poradzić z działalnością jednego człowieka co niestety sprawia iż w oczach widzów wiarygodność serialu mocno szwankuje. Co gorsza Vincent przynajmniej dwukrotnie spotyka na swojej drodze “przyjaznego” Obcego – oczywiście musi to być kobieta i oczywiście musi między nimi dojść do pewnego flirtu. Tylko czemu wówczas ani razu nie zapytał o planetę pochodzenia ani o przyczyny inwazji? (Wszystko to dość mocno przypomina mi inny serial “War of the Worlds”, o którym jeszcze napiszę).

invaders PDVD_052

Mimo tych fabularnych kolein co nieco jednak się dowiemy – najwyraźniej na ich ojczystym świecie panuje dyktatorski reżim, który nie toleruje odmiennego punktu widzenia. Jednostki posiadające uczucia uznawane są za genetyczną anomalię i eliminowane. Nie istnieją tam poeci i pisarze a kultura jeśli jakakolwiek istnieje nie stanowi czegoś uważanego za cenne. Paradoksalnie sprawia to iż kosmici mają dość duże problemy z wtopieniem się w tłum i zanim otrzymają nową toższamość muszą przechodzić szkolenie w specjalnych ośrodkach gdzie m.in uczą się udawać ludzkie emocje. Co gorsza ziemska atmosfera jest dla nich toksyczna i co kilkanaście dni muszą udawać się do specjalnych stacji regeneracyjnych. Ich prawdziwą postać oglądamy w serialu tylko raz w okolicznościach, które mogą sugerować iż dominującym środowiskiem tej rasy jest bardziej woda niż ląd.
39349
Obca technologia nie prezentuje się na ekranie specjalnie imponująco ale w czasach gdy komputery zajmują kilka sal, a łączność międzymiastową trzeba zamawiać (chociaż w USA i tak działa to lepiej niż w siermiężnym PRLu czasów Gomułki) Najeźdźcy posiadają zarówno broń laserową, jak i komunikatory dalekiego zasięgu będące odpowiednikiem współczesnej łączności satelitarnej. Ich wunderwaffe to jednak małe okrągłe urządzenie, które aktywowane w pobliżu szyi wywołuje wylew krwi do mózgu i stanowi główną metodę usuwania opornych lub zbytnio ciekawskich Amerykanów.

Aktorstwo

Siłą seriali telewizyjnych zawsze są ludzie i to w jaki sposób potrafią grać. Powiedziałbym, że “Invaders” nie odstaje pod tym względem poziomem od innych produkcji lat 60-tych. Aktorzy grają raz zbyt ekspresyjnie, innym razem dialogi są zbyt sztuczne. Sceny walk bywają zbyt mocno udawane,widać natomiast starania by przynajmniej pościgi samochodowe porządnie zmontować. W rolach kosmitów obsadzono aktorów o charakterystycznych, surowych rysach twarzy co w połączeniu z dość beznamiętnych sposobem mówienia ma ich odróżniać od ludzi. Formuła serialu i cotygodniowa zmiana miejsca akcji sprawia iż poza Royem Thinnes’em, pojawia się w gościnnych występach cała masa drugoplanowych postaci. Większość z nich nie zapisała się może w pamięci obecnych fanów seriali, ale jest też parę wyjątków.

    • Burgess Meredith (1907-1997)
      Burgess Meredith

      Burgess Meredith

      To jeden z najwybitniejszych i najbardziej utalentowanych aktorów amerykańskich,niestety często obsadzany w mało ważnych rólkach.Jeden z dwóch Zgryźliwych Tetryków, demoniczny Pingwin w „Batmanie”(1966-68 Nana nanana nanana Batmaaaaan) najbardziej zapamiętany chyba jako bokserski trener Rocky’ego.

    • Roddy McDowall (1928-1998)
Roddy McDowall

Roddy McDowall

Aktor pochodzący z Londynu,paradoksalnie w roli która przyniosła mu uznanie nie pokazuje własnej twarzy. Był bowiem…małpą Corneliusem w słynnej „Planecie Małp” (1968) i kolejnych trzech filmach z tej serii. Oprócz tego ma na koncie ponad 150 ról filmowych, wystąpił też jako jedyny w trzech różnych serialach o Batmanie, a w 1998 roku Amerykańska Akademia Filmowa nazwała jego imieniem swoje archiwum zdjęciowe. Ogromnie towarzyski i powszechnie lubiany,za życia nie miał żadnych wrogów co w tej branży należy do rzadkości.

    • Peter Graves (1926–2010)

      Peter Graves

Na pewno kojarzycie go z filmu „Czy leci z nami pilot” ale pojawiał się wielokrotnie w tak znanych produkcjach jak „Wichry Wojny”, „Statek Miłości”, „Wyspa Fantazji”. A najbardziej znany jest chyba z roli James’a Phelpsa w serialu „Mission Impossible”, którą powtórzył po latach w remake’u serialu w 1988 roku.

Oprócz nich w serialu pojawia się także m.in młodziutka wówczas Barbara Hershey,Suzanne Pleshette (co ciekawe występująca dwukrotnie za każdym razem w roli innej kosmitki), oraz Roscoe Lee Browne i Andrew Prine.

The Invaders: alien beings from a dying planet. Their destination: the Earth. Their purpose: to make it *their* world.

W cieniu Star Trek

Gdy myślimy o telewizyjnym science-fiction lat 60-tych od razu przychodzi nam do głowy jedna produkcja studia Paramount – „Star Trek” (od 1987 roku zwany The Original Series czyli TOS). I rzeczywiście to Gene Rodenberry utorował drogę temu gatunkowi na mały ekran i chociaż serial zawieszono po trzech sezonach jego wpływ był na tyle silny że zepchnął konkurencyjne produkcje w cień. A przecież mało brakowało by projekt pogrzebano na amen, gdy w 1964 roku pilot TOS-a pt.”The Cage” został odrzucony przez telewizję. Kto wie,gdyby Rodenberry nie otrzymał kolejnej szansy być może „Invaders” nigdy by nie powstało. A jednak Quinn Martin w miejsce kończącego emisję serialu „The Fugitive” stworzył historię, która śmiało może konkurować z TOSem. Oba seriale przez rok szły równolegle a gdy spojrzymy na ekwipunek obcych, wnętrze latającego talerza, komputery i inne urządzenia odnosimy wrażenie jakby żywcem zostały one skopiowane ze „Star Trek”. „Najeźdźcy” są wg mnie sprawniej nakręceni, efekty specjalne nie przytłaczają, a pomysłodawcy pojedynku Kirka z Gornem mogliby się uczyć jak filmować walki i montować dynamiczne akcje, których w TOSie jest jak na lekarstwo.
saucer_panic

Podsumowując

Gdy pierwszy raz na „Invaders” trafiłem w latach 90-tych, serial wzbudzał mój uśmiech ale jednocześnie intrygował gdyż nie udało mi się wówczas obejrzeć wszystkich odcinków i nie mogłem zrozumieć całości historii. Co ciekawe dawni konkurenci połączyli siły i telewizja ABC wspólnie z Paramountem przygotowała wydanie całości na DVD. Atrakcją wydania jest niewątpliwie udział Roya Thinnesa, który do każdego odcinka nagrał komentarz wprowadzający. Mimo iż serial po latach wyraźnie się zestarzał to jednak nadal wciąga i ogląda się to całkiem przyjemnie. Dzisiejsza publiczność może łatwo przeoczyć zimnowojenny kontekst, który towarzyszył emisji serialu. Nawiązania do strachu przed infilitracją kraju przez komunistów, który stał się pożywką do paranoi jaką roztaczała komisja senatora McCarthy’ego były dla widzów aż nadto czytelne. Dzisiaj może też śmieszyć odcinek, w którym Obcy chcą opanować ośrodek NASA by uniemożliwić program lotów kosmicznych, ale pamiętajmy, że w trakcie emisji program Apollo jeszcze trwał a człowiek nie postawił jeszcze swej stopy na Księżycu!
tumblr_mnuw2uw8js1roxioso2_500
Inną ciekawostką jest odcinek „The Vise”(występuje w nim Roscoe Lee Brown a także Louis Gosset jr), w którym senacki śledczy zostaje ostrzeżony przez Vincenta iż Obcy próbują zyskać wpływ na program śledzenia celów w kosmosie poprzez nominację swojego człowieka. Problem polega na tym iż Warren (przypuszczalnie celowy prztyczek do nazwiska Sędziego, który nadzorował komisję wyjaśniającą zabójstwo Kenedy’ego) jest czarny, co sprawia iż jakiekolwiek akcje przeciwko niemu zyskują odium rasizmu. Powiecie – a co w tym ciekawego? Niby nic, ale odcinek wyemitowano 20 lutego 1968 roku,zaledwie dwa miesiące przed uchwaleniem kolejnego Civil Rights Act, który zabraniał jakiejkolwiek dyskryminacji rasowej w obrocie nieruchomościami. Dzisiaj inaczej patrzymy na te sprawy niż w czasie gdy żył jeszcze pastor Martin Luther King (dwa miesiące później zostanie zastrzelony w Memphis).

„The Invaders” to serial, który czerpiąc z takich klasyków jak „Inwazja porywaczy ciał” stał sie swoistą antytezą „Star Treka” ( bo to nie My ruszamy w kosmos, tylko Nas atakują). To ważny kamien milowy na drodze rozwoju telewizyjnego science-fiction. Bez niego nie byłoby takich dzieł jak „V”, „Stargate” czy „X-Files”. Pamiętajcie o tym i oglądając spójrzcie na „Najeźdźców” życzliwym okiem.

Żródła zdjęć: dvdbeaver.com

The Invaders (1967–1968)
The Invaders poster Rating: 8.2/10 (1,295 votes)
Director: N/A
Writer: Larry Cohen
Stars: Roy Thinnes
Runtime: 51 min
Rated: N/A
Genre: Drama, Sci-Fi, Thriller
Released: 10 Jan 1967
Plot: David Vincent, an architect returning home after a hard, hard, day parks his car in an old ghost town in order to rest for a while before continuing on home. Suddenly, in the middle of the ...
  • Luiza Dobrzyńska

    Bardzo ciekawa analiza. Gratuluję profesjonalnego artykułu, z którego wiele można się dowiedzieć.