W Poznaniu było mi Transatlantycznie…..

transatlantyklogoszerokie

Miłośnicy kina w dniach 8–14 kwietnia przeżywali swoje święto, w tych dniach bowiem Poznań stał się już po raz czwarty gospodarzem Transatlantyku – festiwalu muzyki i piosenki wymyślonym i kierowanym przez Jana A.P. Kaczmarka. Siedem dni najróżniejszych atrakcji sprawiło, że każdy w ofercie festiwalowej mógł znaleźć coś dla siebie. Cóż więc można było zobaczyć?

Zacznijmy od dwóch wydarzeń, na które niezmiennie od pierwszej edycji istnieje gigantyczny popyt. Wejściówki zaczynają być dostępne kilkanaście dni przed Festiwalem i…okazuje się po chwili że już ich nie ma!. Ten kto przegapił dogodny moment może liczyć już potem tylko na jakiś cud. Mowa oczywiście o Kinie Kulinarnym i Kinie Łóżkowym – unikalnych atrakcjach jakie są dostępne w Poznaniu tylko w tym właśnie okresie.

Kino kulinarne

Namiot Kina Kulinarnego Zdjęcie:Sebastian Szwarc

Namiot Kina Kulinarnego Zdjęcie:Sebastian Szwarc

To połączenie przyjemnego z pożytecznym bowiem na każdy pakiet składa się zarówno film o tematyce kulinarnej jak i przygotowana później specjalna kolacja z czterech dań przygotowywana specjalnie pod nadzorem najlepszych szefów kuchni w Polsce. W tym roku w ramach tego cyklu mogliśmy obejrzeć pięć filmów rozpoczynając od “Dzisiejszych czasów” Charlie Chaplina z 1936 roku. W kolejne dni pokazano “Food Recipe”, “Łańcuch pokarmowy”, “Zone Pro Site” oraz niezawodny na takie okazje “Smak Curry”.
Jednak Kino Kulinarne to gratka nie tylko dla dorosłych i w godzinach przedpołudniowych również najmłodsi mogą wziąć udział w warsztatach z pichcenia różnych smakołyków. Kto wie, może nabyte umiejętności pomogą także ich rodzicom przed kolejnym Restaurant Day?

Nic więc dziwnego iż ten blok cieszy sie takim zainteresowaniem a biletów mimo niemałej ceny (160zł) ze świecą szukać.

Ci którym udało się najeść na pewno z chęcią oddali by się oglądaniu ciekawego filmu na leżąco pod kocem i do tego w miłym towarzystwie i tu z pomocą przychodzi nam

Kino Łóżkowe

To zdecydowanie najbardziej lubiana sekcja festiwalowa. Tylko w Poznaniu i tylko na Transatlantyku widzowie mogą obejrzeć filmy na szerokich łóżkach z baldachimem. Chociaż w notce prasowej twierdzi się iż łóżka są dwuosobowe spokojnie wejdą tam trzy osoby a i siedem da radę (sprawdzone osobiście rok temu). W tym roku dla widzów przygotowano zarówno klasyki jak “Dyktator” Chaplina jak i przeboje ostatnich lat jak “Wojna Światów” (reż. S.Spielberg), “Obywatel roku” (reż. Hans Peter Molland) czy też “Anioł Śmierci” (reż. Lucia Puenzo). Dodatkowy dreszczyk emocji zapewnia ryzyko tego że się rozpada, ale jeśli łóżko nie przemoknie oglądanie filmu wśród szumu padających kropel to na pewno niezapomniane wrażenie. Kino łóżkowe w towarzystwie przyjaciół i z drinkiem to także znakomita okazja na obejrzenie filmów, które w innych warunkach mogłyby zniechęcić – kto pamięta zeszłoroczną “Morderczą Oponę” i pokaz dla wolontariuszy ten wie o czym mówię 😉

Nie śpimy, jeździmy czyli kino mobilne ze Skodą

To kolejna nietypowa część Transatlantyku, obecna w programie od dwóch lat. Dla tych, którzy lubią spędzać czas na świeżym powietrzu lub nie stać ich na bilety pokazy plenerowe we współpracy ze Skodą. Pięć dni, pięć różnych lokacji poznańskich i pięć filmów w tym świetna komedia “500 dni miłości” oraz najsłynniejszy film Luca Bessona “Nikita”! Jest coś niesamowitego we wspólnym oglądaniu filmu w takich warunkach – powietrze, trawa, leżaki i zapatrzony tłum zwłaszcza gdy dzieje się to w tak niesamowitej scenerii jak Most Jordana na Śródce.
1149472_724571500912481_5629949032984915301_o
Natomiast dla mieszkańców mniejszych ośrodków w Wielkopolsce, którzy z różnych względów nie mogą dojechać do Poznania i na co dzień sztuka filmowa nie odwiedza ich za często, Transatlantyk przygotował nie lada gratkę – dziewiętnaście pokazów w całej Wielkopolsce, które będą trwały aż do końca sierpnia! Sprawia to że w chwili gdy piszę te słowa Festiwal wciąż trwa i staje się istotnym wydarzeniem kulturalnym także w małych społecznościach. Kto wie, może za rok będą też pokazy dla zmotoryzowanych , które tak dobrze znamy z amerykańskich filmów?

Najmniejsze kino w Polsce

Zdjęcie: Jan Pawlak/Cafe La Ruina

Zdjęcie: Jan Pawlak/Cafe La Ruina

Jeśli jeszcze tam nie byliście – wpadnijcie koniecznie. To unikalny przypadek kina będącego dodatkiem do kawiarni a nie na odwrót. W kamienicy na Śródce tuż przy ulicy prowadzącej z Mostu Jordana, w Cafe La Ruina znajdziemy klimatyczną miejscówkę z kinem, do którego wchodzi się dla niepoznaki pod szyldem z napisem “Cukiernia”. Brzmi absurdalnie ? Nieco jak czeskie filmy, które w tym roku zagościły w Kinie Raj. Ja trafiłem akurat na “Sklep na głównej ulicy” z 1965 roku. Małe słowackie miasteczko za czasów reżimu Tisy postanawia uporać się z problemem Żydów, w takich warunkach nieco przygłupawy lecz poczciwy Tono Brdek zostaje mianowany aryjskim nadzorcą sklepu prowadzonego przez starą Żydówkę Lautmanową. Poruszający, smutny film nie mający w sobie nic z lekkości do jakiej przyzwyczaja nas czechosłowackie kino wywiera jeszcze większe wrażenie gdy ogląda się go w tak małej grupie ludzi, w ciasnej nieco klaustrofobicznej przestrzeni i z pewnością zapamiętam ten seans na długo.

Zdjęcie:Cafe La Ruina

Zdjęcie:Cafe La Ruina


Ale skoro trafiliśmy na Transatlantyk to z pewnością odwiedzimy prawdziwe sale kinowe a tam czekają na nas

Pokazy filmowe w sekcjach

To z pewnością clou festiwalowe. Masa filmów różnych różnistych, chociaż w tym roku podobno tylko pięć z nich niosło jakiś pozytywny przekaz! I coś w tym jest, udało mi się obejrzeć aż 18 filmów i większość z nich o mało nie wpędziła mnie z powrotem w depresję (chociaż jak myślę o nich ponownie to może lepiej nie mówmy hop…). Ogromną zaletą jest mnogość cykli, co dla niektórych równie dobrze może być wadą bo nie da się rozdwoić i być na wszystkim. Każdy jednak znajdzie coś dla siebie, nikt nie narzeka. Od zgiełku miasta znakomicie odciąłem się już pierwszego dnia “Krainą Niedźwiedzi” w cyklu EKO.Nie lubisz dokumentów? Nic trudnego wybierasz się na Sundance. Chciałeś bardzo zobaczyć „Wielkie Piękno” a zabrakło biletów? Idziesz na kino sportowe. Masz dość Multikina? Kilkanaście minut spacerem i jesteś już w Kinie Muza, gdzie w ramach Kina Trzeciego Wieku zobaczysz m.in “Filomenę” z rewelacyjną Judi Dench czy klasyczne już “Pół żartem, pół serio”. Wiele pokazów odbywało się przy pełnej sali, co niezmiernie cieszy gdyż często są to filmy, których nie mamy szans zobaczyć w regularnej dystrybucji w Polsce a inne widzimy przedpremierowo jak chociażby “Bardzo poszukiwany człowiek” – ostatni występ Philipe’a Seymour’a Hoffmana.
Miłośnicy klasyki docenią Retrospekcje – to spotkanie z Mistrzami Kina. Dwa lata temu Hitchcock, rok temu Kubrick a w tym kolejny z Wielkich czyli Charlie Chaplin i jego późne filmy, a więc gratka zwłaszcza dla tych, którzy kojarzą głównie “Gorączkę złota”. A na odmóżdżenie znakomicie robią filmy klasy B, po których nie ma sensu “spodziewać się niczego więcej niż w tytule” np “Rabusie kontra zombie” czy “Juan od trupów”.

Kino Muza - "Re-animator" z udziałem T. Knapika

I jeszcze muzyka…

… bo to przecież jakby nie patrzeć Film & Music Festival. I muzyka musi być. I to nie tylko na Gali Otwarcia i Zakończenia. Transatlantyk to przede wszystkim dwa konkursy muzyki filmowej w tym ten najtrudniejszy czyli Instant. Jak to wygląda w praktyce? Wszyscy improwizują muzykę do tego samego fragmentu filmowego – około 6 minut. Artysta przed wyjściem na scenę ogląda film tylko jeden raz, następnie na scenie oglądając ponownie film równocześnie improwizuje. Jest to strasznie trudne i można to zrobić tak:

Albo tak:

Konkurs Instant wygrał Polak, Mateusz Dębski a Moritz Schmitatt triumfował w konkursie Film Music Composition.

Do ozdoby części związanej z muzyką zaliczyć można z pewnością projekcję filmu “20.000 dni” – fani Nicka Cave’a wychodzili z kina zadowoleni choć usłyszałem też opinię iż do wizerunku jaki kreuje Nick we własnym filmie o sobie należy podchodzić z pewną rezerwą lub opinie w stylu “dotąd go lubiłem, po tym filmie już nie”. Był to z pewnością jeden z najbardziej oczekiwanych filmów na festiwalu i na pewno jeszcze wywoła niejedną dyskusję wśród ludzi. A no właśnie, bo przecież największym skarbem Transatlantyku są

Ludzie

Przede wszystkim goście. Jak co roku, organizatorzy zadbali o okazje do spotkań z fascynującymi ludźmi kina i muzyki. Dla mnie to przede wszystkim nowa świetna koncepcja spotkań czyli “Talking Piano”, gdzie zapamiętam Michaela Price’a, który w przerwie między częściami rozmowy przepięknie zagrał m.in. motywy z serialu “Sherlock” zaaranżowane na fortepian i wiolonczelę.

To także spotkania z gwiazdami polskiego filmu – Bogusławem Lindą i Grażyną Szapołowską oraz tymi, bez których trudno wyobrazić sobie polską telewizję czyli lektorzy. Panel dyskusyjny z ich udziałem to niesamowite wrażenie, słyszeć na żywo te głosy, które każdy z nas od dziecka zna na pamięć.


Zwłaszcza pan Tomasz Knapik, który udowodnił że ma ogromne poczucie humoru sypiąc andegdotkami jak z rękawa a także potem, w trakcie pokazu filmu “Re-animator”. Przez niedopatrzenie organizatorów otrzymał bowiem listę dialogową do krótszej, nie-reżyserskiej wersji filmu co skutkowało zabawnymi momentami, a że dotyczyło sekcji Kino Klasy B publiczność cała sprawę potraktowała z przymrużeniem oka i na luzie. A Pan Tomasz dostanie kolejną anegdotkę do opowiadania 🙂


Warsztaty z Allanem Starskim Zdjęcie:Sebastian Szwarc

Warsztaty z Allanem Starskim Zdjęcie:Sebastian Szwarc

Zdjęcie:Sebastian Szwarc

Zdjęcie:Sebastian Szwarc

A na zakończenie o tych, którzy na festiwalu są najważniejsi – uczestnicy. Ludzie, którzy gromadkami spacerują z Multikina do Muzy i z powrotem. Ludzie czekający w kolejkach po bilety, ludzie żarliwie komentujący dopiero co obejrzane seanse. Wiecznie cierpliwe i uśmiechnięte dziewczyny z helpdesku (pozdrawiam!) i Biura Prasowego (pozdrawiam podwójnie! <3) , znające chyba każdy film na pamięć, doradzające każdemu kto pogubił się w bogatej ofercie festiwalowej.
W drodze na seans co chwila spotykałem kogoś znajomego, trzeba przystanąć nagadać się wymienić najświeższe ploteczki- a jaki film widziałeś ostatnio, na co idziesz, polecisz mi coś?
Zapamiętam też pokaz „Blue Highway” w Kinie dla Mam z jaśniejszym światłem , cichszym dźwiękiem i popłakującymi sobie tu i ówdzie bobaskami 😉

Transatlantyk to tłumek ludzi okupujący Multikino całe popołudnie i choć takie oglądanie filmu za filmem bywa z pewnością męczące, zapomina się o tym widząc Państwa Kalinowskich, których obecność ubarwia każdy festiwal. Dwójka sympatycznych starszych ludzi, kochających X Muzę, zawsze uważnie wybierających filmy, zawsze razem zdążających wolnym krokiem do sal i którzy najwyraźniej mimo podeszłego wieku są nie do zdarcia bo bywało że opuszczali kino grubo po północy!

To także ludzie, bawiący się do szóstej rano w Klubie Festiwalowym podrygujący w rytmy niesłyszalnej muzyki w Silent Disco co z boku wygląda całkiem zabawnie.

Zdecydowanie transatlantyczny tydzień zaliczam do udanych. Wszystko co opisałem sprawia iż Transatlantyk to nie tylko festiwal, to także stan umysłu 😉 i z pewnością polecam tę formę spędzania czasu każdemu kochającemu filmy i muzykę.


Źródła:
Oficjalne podsumowanie festiwalu znajdziecie tutaj
Zapraszam też na stronę festiwalową na Facebooku.

Wszystkie zdjęcia jeśli nie zaznaczono inaczej pochodzą z oficjalnej strony festiwalu Transatlantyk i są autorstwa Bartosz Dziamski/Transatlantyk Festival

„Kraina niedźwiedzi” na rozpoczęcie Transatlantyku

Kamczatka kojarzy się nam z tajemniczą, odległą krainą gdzieś na granicy znanej cywilizacji. Wydawać by się mogło, iż poza śniegiem i bezkresną tundrą nie uświadczysz tam niczego więcej, ale to właśnie ta ziemia jest domem niezwykłej społeczności niedźwiedzi brunatnych.

I o nich właśnie traktuje „Kraina Niedźwiedzi” Guilamme Vincenta, która oficjalnie zainaugurowała pokazy filmowe w ramach poznańskiego festiwalu „Transatlantyk”.

Przez osiem miesięcy w roku Kamczatka pokryta jest śniegiem. Żaden postronny obserwator, który przypadkiem trafiłby w ten rejon, nie zauważy wówczas obecności prawdziwych władców tej krainy. Jednak gdy tylko śnieg stopnieje, pierwsze misie powoli budzą się ze snu. Od tego momentu kamera rozpoczyna fascynująca podróż wśród tych dumnych drapieżników. Śledzimy ich pierwsze niezdarne próby zdobycia jedzenia, nudę dnia codziennego dorosłych samców, które spędzają czas na pielęgnacji swego futra, pierwsze zabawy małych miśków ze swoją matką. Dużo jest tu długich ujęć i nastrojowej muzyki, jakby na potwierdzenie iż czas w takich rejonach płynie inaczej i nikt się nigdzie nie spieszy. Choć to tak naprawdę pozór bo życie niedźwiedzi uzależnione jest od…łososi. Te niezwykłe ryby przebywają tysiące kilometrów by dotrzeć na Kamczatkę unikając po drodze wielu niebezpieczeństw jak polujące na nie lwy morskie. Miliony łososi przepływają przez Jezioro Ługańskie stanowiąc piękny przykład tego jak złożony potrafi być ekosystem naszej planety, jak jedna istota żywa zależy od drugiej. Mamy możliwość obejrzenia prawie na wyciągnięcie ręki pierwszych prób złapania ryby co nie jest trudne dla dorosłych samców, ale co ma rzecz samica, dla której walka o pokarm to tylko część życia? Bo to na niej spoczywa opieka nad maluchami i ochrona ich przed niebezpieczeństwem. Oglądamy bowiem społeczność egocentryków, łączących się w grupy jedynie doraźnie a na codzień zazdrośnie strzegących swych miejsc na polowania i swych rodzin. Życie niedźwiedzi sprowadza sie do czterech miesięcy w roku – w tym czasie muszą zjeść 50 ryb dziennie by nabrać wystarczającej ilości tłuszczu by móc bezpiecznie zapaść w sen zimowy.

„Kraina niedźwiedzi” to piękny film. Majestetyczne obrazy przyrody nietkniętej ludzką ręką, nastrojowa muzyka i piekne zdjęcia (zwłaszcza gdy kamera znajduje się pod wodą) sprawiają że zwłaszcza w 3D wrażenie jest niesamowite i na półtorej godziny zapominamy o świecie zewnętrznym.
-® Igor Shpilenok WL_M_B_004
Film można było obejrzeć 8 i 10 sierpnia w ramach Kina EKO. Wejściówki na wszystkie pokazy EKO są bezpłatne i można odbierać je dzień przed projekcją od 11.00. w kasach Multikina 51

Land of the Bears (2014)
Land of the Bears poster Rating: 7.4/10 (51 votes)
Director: Guillaume Vincent
Writer: Michel Fessler (collaboration), Yves Paccalet, Guillaume Vincent
Stars: Marion Cotillard
Runtime: 87 min
Rated: N/A
Genre: Documentary
Released: 26 Feb 2014
Plot: Set in the wilderness of the Kamchatka Peninsula, the land of legends and the kingdom of wild brown bears, we follow the daily adventures of five wild brown bears. A mother bear and her two...