On the white planet

whiteplanet_shrink

Tym razem o filmie, który próbuję jak najszybciej wybić sobie z głowy. Po co pisać o czymś takim? A chociażby by Was ostrzec. Miałem już kiedyś w głowie takie wielkie “WTF? Po co ja to oglądam” i jak pamiętają wierni czytelnicy chodziło wówczas o film “Rocks in my pockets&#8221, o ile jednak tamten film miał jakiś sens w tym by irytujący głos narratorki wgryzał nam się powoli w mózg to tutaj sens wybitnie mi umyka. A chodzi o koreański film “Na białej planecie”; autorstwa Bum-Wook Hura, nominowany w kategorii pełnego metrażu do konkursu Festiwalu Animator 2016 ( w chwili gdy piszę te słowa wynik jury nie jest jeszcze znany).

Ziemia w przyszłości, albo w innym wymiarze – smutny, zniszczony świat, który po prostu jest biały. Ludzie, domy, trochę roślinności (chociaż drzewa są czarne, a ze względu na grę kolorów pojawia się też gdzieniegdzie szarość). W takim świecie pojawia się chłopak, którego skóra jest koloru brązowego. Żyje razem ze swoją matką głęboko w lesie ukrywany przed światem. Po 16 latach matka nie wytrzymuje życia w izolacji i popełnia samobójstwo. Chłopak obwiniając sie za jej śmierć, rusza w świat marząc o tym by stać się normalną białoskórą osobą. Brzmi zachęcająco? Błąd.

whiteplanet2

Okazuje się bowiem że dostajemy smutną historię o chłopaku, który wpada w towarzystwo przestępcze licząc na poprawę swojego losu. Szef bandy chce wykorzystać jego gniew i niechęć do białych zatrudniając go jako zabójcę na zlecenie. Chłopak się zgadza ale po wykonaniu zadania nie dostaje zapłaty, zamiast tego brat szefa( o wyraźnych inklinacjach pedofilskich) pobije go i zgwałci. Whaaat? No niestety, dalej jest tylko gorzej. W bandzie mamy jeszcze rodzeństwo, z którym nasz bohater próbuje uciec. Ale tak naprawdę to co widzimy na ekranie to jeden wielki manifest przemocy – co chwila ktoś tu kogoś obrazi, dźgnie nożem, zabije i okaleczy. Jakby wyciąć z filmu wszystkie dialogi ze słowami na k* i ch* to zostanie niewiele. Możliwe,że o takie przerysowanie reżyserowi właśnie chodziło, ale efekt jest wręcz odwrotny od zamierzonego. Zwróciliście uwagę,że nie podaję imion bohaterów? Nic dziwnego, ponieważ ich nie pamiętam. Na białej planecie gdzie wszystko jest takie same, wszyscy się z sobą zlewają w tygiel gdzie indywidualność i różnorodność jest nieistotna. W tym filmie nie znajdziecie żadnej optymistycznej sceny, choć przez krótką chwilę myślałem że gdy Kolorowy wejdzie do muzeum gdzie zgromadzono latające maszyny, znajdzie rakietę i spróbuje uciec, ale – no właśnie dokąd? Dodatkowy niezamierzony efekt daje tu język koreański, który dla mnie brzmi jakby ktoś wciąż krzyczał. W dodatku cała fabuła nie trzyma się kupy a finałowa scena, w której dzieci niszczą kolorowego kwiata wydaje się absurdalna skoro co jakiś czas widać niebo, które jednak jarzy się innymi kolorami niż wszechobecna biel. W efekcie ja nie mam pojęcia o czym ten film naprawdę jest i proponuję ominąć go szerokim łukiem.

On the White Planet (2015)
On the White Planet poster Rating: 5.0/10 (22 votes)
Director: Bum-wook Hur
Writer: Bum-wook Hur
Stars: Hong Bum-ki, Son Chong-Hwan, Cho Min-su, Seo Yoon-sun
Runtime: 73 min
Rated: N/A
Genre: Animation
Released: 10 Sep 2015
Plot: In an unknown time when everything is colorless, the world pale and desolate, everybody is born with similarly pale white skin. There is absolutely no sign of color in this world at all. ...

You shouldn’t be here – 11.22.63

112263_title

Zamach na prezydenta Kennedy’ego to jedno z tych wydarzeń,które nadały bieg historii XX wieku. Tragedia, która rozegrała się w Dallas obrosła przez pół wieku mnóstwem teorii spiskowych. Pożywką dla nich był z pewnością skandaliczny sposób prowadzenia śledztwa i raport Komisji Warrena, który naprodukował jeszcze więcej niedomówień. A gdyby tragedii udało się zapobiec? Continue reading →

Moje typy na Oskary 2016

oscars

Oscary tuż tuż i wszyscy niecierpliwie czekamy na rozstrzygnięcia. Z racji iż w tym roku udało mi się nadrobić większość zaległych pozycji a chore gardło uniemożliwia mi nagrywanie podcastu postanowiłem napisać jakie są moje tegoroczne typy. Standardowo pominę kategorię, która nie wiedzieć czemu jest rozdzielona na Sound Editing i Sound Mixing – moje ucho nie czuje się kompetentne na ocenę pracy ludzi, którzy w tym fachu są specjalistami. No i znów jak co roku nie dałem rady obejrzeć dokumentów (poza “AMY”). Zacznijmy więc od końca.

Scenariusz oryginalny -> “Bridge of Spies”

Z kiepskiego scenariusza dobry film nie powstanie, a “Most szpiegów” to świetna, wciągająca historia osadzona w okresie Zimnej Wojny. I ma jakby dwie niezależne historie – jedną dziejącą się w USA a drugą w Berlinie, które znakomicie łączy Tom Hanks.

Scenariusz adaptowany -> “The Martian”

Tutaj to zawsze problem oceniać, bo trzeba by przeczytać książki, które są kanwą takiego scenariusza i nie wiadomo czy nagradza się scenarzystę czy pisarza. Po namyśle doszedłem do wniosku, że jednak warto docenić “Marsjanina”, chociaż czuję że Akademia nagrodzi “Pokój”.

Efekty wizualne -> “The Martian”

Ja wiem, że “Zjawa” i “Mad Max” ale jeśli nagrodę dostała kiedyś “Grawitacja” to kolejnym logicznym krokiem jest typ filmu sf osadzonego jednak bliżej naszych realiów 😉

Krótki metraż aktorskie -> “Ave Maria”

Tutaj autentycznie nie mam pojęcia bo każdy film jest na swój sposób ujmujący, ale sądzę że Akademia może docenić “Ave Maria” bo to mini-komedia ilustrująca jakże skomplikowane relacje arabsko-żydowskie.

Krótki metraż animowane -> “We can’t live without Cosmos”

W tej kategorii obejrzałem jedynie dwa filmy ale chociaż ogromne szanse ma “World of tomorrow” to rosyjska animacja o kosmonautach obywająca się bez jednego słowa jakoś chwyciła mnie za serce.

Ścieżka dźwiękowa oryginalna -> “Bridge of Spies”

Tu też trudny wybór no ale..“Carol” to takie pitolenie, “Star Wars” wygrało w życiu już dosyć. “Nienawistna Ósemka” to jednak nie to co “Django”.“Sicario” bardzo pasuje do filmu ze względu na mroczne dźwięki ale po wysłuchaniu serce i ucho skłaniają się do “Mostu”.

Makijaż i fryzury -> “Mad Max:Fury Road”

Film beznadziejny niech się więc chociaż nacieszy za charakteryzację bo akurat jest bardzo dobra.

Film obcojęzyczny -> “Syn Szawła”

Nie widziałem jeszcze pozostałych ale czuję, że to nietypowe spojrzenie na Holocaust jest murowanym faworytem.

Montaż -> “Mad Max: Fury Road”

Bez montażu tego filmu by nie było a tak to dostajemy jedną wielką jazdę bez trzymanki.

Dokument pełnometrażowy -> “Amy”

Znów, nie widziałem pozostałych ale ciekawie zrealizowany film o przedwcześnie zmarłej Amy Winehouse narobił nieco szumu a widownia kocha takie tragiczne historie.

Reżyseria – “The Revenant”/“Room”

Byłem przekonany dotąd, że “Zjawa” ale po obejrzeniu “Pokoju” już nie jestem taki pewien.

Kostiumy -> “The Revenant”

Gdyby nagrodzić “Carol” to sprawiedliwie by było dać też dla “Brooklyn”, którego jednak nie ma na liście więc obstawię “Zjawę” bo tworzenie strojów “z epoki” tylko z pozoru wygląda na proste a w tym filmie kostiumem jest także poranione ciało i twarz.

Zdjęcia -> “The Revenant”

Chciałem typować “Ósemkę” bo Tarantino nikt nie może odmówić realizacyjnej maestri. Ale to kolejny jego film gdzie akcja jest na małym planie i można się już do tego przyzwyczaić, natomiast w “Zjawie” zdjęcia są po prostu przepiękne i zrobione w ekstremalnie trudnych warunkach.

Animacja pełnometrażowa – “Shaun the sheep movie”

To znów jedyny film jaki widziałem z tej kategorii ale dawno się tak nie uśmiałem w kinie. Tym bardziej,że nie ma tu żadnych dialogów a perypetie baranków są po prostu urocze.

Drugoplanowa rola żeńska – Jennifer Jason Leigh

Bez dwóch zdań to musi być Jennifer. W “Ósemce” odmieniona i bardzo odarta ze swej kobiecości sprawia że oko widza nieodmiennie wędruje w jej strone i zastanawia się co też ją spotka.

Drugoplanowa rola męska – Mark Rylance

Zapewne Akademia zechce nagrodzić Żelaznego Sylwka, mnie jednak nawet bardziej niż Ruffalo zachwycił Rylance w roli zimnego, wiecznie opanowanego rosyjskiego szpiega, którego po prostu da się lubić.

Główna rola kobieca – Brie Larson

No po prostu nie chce mi wyjść inaczej.

Główna rola męska – Leonardo Di Caprio

Eddie Redmayne może i uwiódł Akademię rolą kobiety, ale po ciężkiej walce z niedźwiedziem to Leonardo doczołga się w końcu do statuetki

Najlepszy film – “Room”/Revenant

Walka będzie ciężka w tej kategorii i zupełnie nie mam pojęcia kto wygra (poza Mad Maxem, którego nagrodzenie byłoby zbrodnią na kinie). Wszystko będzie zależeć od tego jaki rodzaj historii preferuje Akademia. Najchętniej dałbym dwa Oskary dla “Pokoju” i “Zjawy” (remis w liczbie oddanych głosów nie byłby pierwszym w historii) ale czuję, że jednak “Pokój” bo Brie Larson i Jacob Tremblay tworzą duet jakiego nie da się szybko zapomnieć.

9348173c03fd131ff0443a4abff65b86

Co Ja Pacze 2×04 – Ósemka Tarantino czyli co Travolta czytał w kiblu

Z lekkim opóźnieniem ale udało się nam wreszcie nagrać odcinek o Quentinie Tarantino a to z okazji premiery “Nienawistnej Ósemki”. Reżyer byłby z nas dumny bo krążymy wokół tematu, robimy dygresje a Jaromir udaje,że wie więcej niż Sebastian. Na pewno jednak z Alicją wiedzą gdzie zacząć karierę filmową od pracy w kinie porno, choć Seba wolałby kino samochodowe.
Dowiecie się także mnóstwa informacji, których może nie chcieliście znać np. czy kolejnym filmem Quentina może być coś o rekinach, lub dlaczego Jarek nie obejrzał najlepszego filmu Petera Jacksona i czemu towarzystwo sąsiadów zabroniło mu obejrzenia “Czterech pokojów”.
Alicja opowie przygodę w stylu filmowym o zakupie zapalniczki w Berlinie a biedny Sebastian będzie się starał pilnować by się towarzystwo nie rozbiegło…do toalety..gdzie jest bezpiecznie..no prawie…właściwie co ten Travolta tam czytał?

Udział biorą:
Alicja Ignaczak (@alice_movieland)
Sebastian Szwarc (@Behinder)
Jaromir Kopp (@MacWyznawca)

Intro: Bang Bang (My Baby Shot Me Down) – Nancy Sinatra

00:01:20 Witamy się ładnie w pięknym składzie
00:03:27 Początki kariery
00:10:37 Blood Blood Blood
00:21:38 Początki kariery urodzonego mordercy
00:27:32 Pulp Fiction
00:36:58 Jackie Brown / Od zmierzchu do świtu
00:38:40 Cztery pokoje
00:45:15 Tarantino jako aktor
00:53:05 Bękarty wojny
00:58:07 Sin City
01:05:06 Nienawistna 8
01:21:04 No już dobrze,dobrze kończymy..powoli

Outro: Jim Jones at Botany Bay (feat. Kurt Russell) – Jennifer Jason Leigh

Muzyka:
Surf Rider! (Original Soundtrack Theme from “Pulp Fiction”) – The Lively Ones
After Dark – Tito & Tarantula
Cat People (Putting Out the Fire) – David Bowie
Ancora Qui – Elisa Toffoli

Soundtracki (Apple Music):
Tarantino Unchained – Various Artists
Quentin Tarantino’s Django Unchained (Original Motion Picture Soundtrack) – Various Artists
Kill Bill, Vol. 1 (Original Soundtrack) – Various Artists
Inglourious Basterds (Original Motion Picture Soundtrack) – Various Artists
Quentin Tarantino’s The Hateful Eight (Original Motion Picture Soundtrack) – Various Artists

Obejrzyj filmy:
Pulp Fiction (Netflix)
Kill Bill vol 1 (Netflix)
Kill Bill vol 2 (Netflix)
Od Zmierzchu do Świtu (Netflix)

Django Unchained – iTunes
Inglourious Basterds – iTunes
Desperado – iTunes

Gotham-title

Co tam w Gotham

Od kiedy okazało się, że superbohaterowie prezentują się na ekranie lepiej niż w komiksach, kino zaroiło się od produkcji MARVELa. Jego najważniejszy konkurent, czyli DC również nie chciał zostać w tyle, jednak kinowe efekty tych poczynań pozostawiały sporo do życzenia. Na szczęście istnieje też telewizja i to na małym ekranie udaje mu się zawalczyć o widza. Nie będę ukrywać, że wysiłki Detective Comics są dla mnie jakoś mało spójne, na szczęście mniej więcej rok temu natknąłem się na małą perełkę – serial „Gotham”.
Gdy dowiedziałem się o istnieniu tej serii, pierwszą moją myślą było: „no tak, kolejny gniot i jakaś poboczna historia”. Ale widzę później, że serial jest promowany na Hulu, a to pewnie musi coś znaczyć. Gdy jeszcze do tego koleżanka uświadomiła mnie, iż bohaterem jest młody komisarz Gordon, moje zaciekawienie niepomiernie wzrosło. Prequele są zawsze ryzykowne, bo skoro wiemy, co się stanie w przyszłości, to jak zaciekawić widza przeszłością? I to jeszcze w dodatku w bajkowo-komiksowym świecie? A tu niespodzianka – udało się, i to znakomicie.

GOTHAM: Alfred (Sean Pertwee, R) presents Bruce (David Mazouz, L) with his father's watch in the "The Mask" episode of GOTHAM airing Monday, Nov. 10 (8:00-9:00 PM ET/PT) on FOX. ©2014 Fox Broadcasting Co. Cr: Jessica Miglio/FOX

Do miasta przybywa Jim Gordon, bohater wojenny i syn sławnego prokuratora. Otrzymuje przydział do głównego komisariatu miasta, gdzie poznaje swego partnera Harveya Bullocka – typ twardego gliny nie bojącego się rozrób na ulicy, ale mającego podejrzanie dużo znajomych z półświatka. Rychło okazuje się, że praca policjanta różni się od wyobrażeń. Miastem trzęsie potężna mafia mająca w kieszeni wiele wysoko postawionych osób, także wśród stróżów prawa. Pierwsze poważne wyzwanie nadchodzi bardzo szybko, bo w czasie napadu rabunkowego giną Thomas i Marta Wayne – wpływowi przedsiębiorcy i filantropi. Sprawa otrzymuje najwyższy priorytet, ale rychło się okazuje, iż Gordonowi nie będzie wcale łatwo. Czy morderstwo to zwykły przypadek, czy sprawa ma drugie dno? Jaką rolę odgrywa w tym wszystkim ojciec chrzestny Don Falcone? Co po śmierci założyciela zrobi zarząd Wayne Enterprises? Scenarzyści nie dają nam prostej odpowiedzi na te pytania i umiejętnie gmatwają fabułę. Choć należałoby raczej powiedzieć, iż to widz może się łatwo pogubić, bowiem historia toczy się na kilku płaszczyznach, których centralnym punktem jest zawsze tak czy inaczej Gordon.

Pierwszym wątkiem jest codzienna policyjna robota, w której Harvey jest dla Gordona niczym mentor, chociaż traktuje go jak nadętego żółtodzioba, który jest zbyt uczciwy do tej pracy i często daje mu to odczuć. Drugi to pojawiające się nowe fakty w sprawie śmierci Wayne’ów i szczególna więź, jaka z czasem wytwarza się między Jimem a młodym Bruce’em Wayne’em. Trzeci to rozgrywka w przestępczym półświatku, w której podejrzanie często pojawia się Oscar Cobblepot znany jako „Pingwin”.

Penguin begins his reign after getting rid of Fish.

Dlaczego więc ten serial tak mi się podoba? Może dlatego, iż przenikanie się tych historyjek daje ciekawą mieszankę fabularną. Świetnie zaplanowany jest wątek przestępczy i obserwując mafijną walkę o władzę, czułem się często, jakbym oglądał „Boardwalk Empire” – ta sama mroczna atmosfera i podobnie przerysowane postaci gangsterów w znakomitym aktorskim wydaniu. Fish Mooney, właścicielka szemranego nocnego klubu, w wykonaniu Jady Pinkett Smith to przebiegła intrygantka o wielu twarzach, ale prawdziwą gwiazdą serii jest Pingwin w rewelacyjnej kreacji Robina Lorda Taylora. To mistrz kombinowania, oszustwa, gry na dwa fronty, piekielnie ambitny i inteligentny. Potrafi jednak okazać szacunek i podziw Gordonowi, którego traktuje jak równorzędnego przeciwnika.

I tu dochodzimy do kolejnego istotnego elementu – gdzie są ci latający w trykotach superbohaterowie? Otóż nie ma ich – a przynajmniej nie w taki sposób, w jaki się spodziewaliście. Czarne charaktery to zwykli ludzie, owszem, uzdolnieni, ale nie przejawiający (jeszcze) nadludzkich umiejętności. Selina „Cat” Kyle, którą ubóstwialiśmy w kreacji Michelle Pfeiffer (bo o filmie z Halle Berry lepiej zapomnieć) tu jest jeszcze dziewczynką żyjącą na ulicach, podobnie jak jej koleżanka Ivy. Pojawi się też jeszcze nie dwutwarzowy prokurator Harvey Dent, Victor Zsasz, a także genialny analityk Edward Nygma. Każdy wyjątkowy i przedstawiony na swój odmienny sposób, przerysowany, ale jednak nie taki jak w komiksach – „Gotham” jest w tym aspekcie bliżej wizji Nolana niż Burtona, ale nie znaczy to, że jest gorszy, chociaż dla mojego pokolenia Alfred zawsze będzie miał twarz Michael’a Gougha. Twórcy postarali też o małe smaczki w tle, które wyłapują fani, np. gdy Pingwin przejmuje nocny klub, jego logo zmienia się ze szkieletu ryby na parasol, a gdy Nygma popija kawę, na kubku widnieje znak zapytania.

Edward Nygma z kubkiem

Serial starannie unika jakichkolwiek realnych odniesień czasowych [1],przez co nie dowiemy się na przykład, czy dziecko Jor-ela chodzi już do podstawówki, czy też może mknie jeszcze przez kosmos. Jest to raczej początek pewnej historii, która dziać się może kiedykolwiek i gdziekolwiek.
Jak to zwykle bywa, zdarzyło mi się usłyszeć negatywne opinie o serialu od ludzi, którzy nie zamierzają go oglądać, bo „nie przekonuje mnie młody Batman”. Ha, nic bardziej mylnego – nie uświadczycie w nim ani tego słowa ani symbolu. Serial nie bez powodu nazywa się „Gotham”. Bo to miasto jest głównym bohaterem, miasto monumentalne, pełne cieni, zakamarków, szklanych wieżowców sąsiadujących z gotyckimi katedrami. Miasto szare, posępne i jakby pogrążone w dekadencji, wysysające z człowieka siły witalne, odsłaniające mroczne strony osobowości – znakomite tło do kryminalnych historii. To było bowiem od początku celem „Detective Comics” (gdzie dopiero w numerze 27 w maju 1939 r. pojawił się Batman) – pokazać ciekawą opowiastkę kryminalną, umiejscawiając rozwiązującego sprawę detektywa niejako na drugim planie w mieście, które naprawdę nie istnieje (Gotham czy Metropolis). „Gotham” znakomicie nawiązuje do korzeni, prezentując historię z życia zwyczajnych ludzi, w których świat zaczyna wkraczać coś tajemniczego i mrocznego. Polecam go wszystkim wielbicielom gatunku i proponuję sezon pierwszy traktować jak zamkniętą całość. Kolejna seria, która rozpoczęła się 21 września nosi już podtytuł „Rise of the Villains”. Bądźmy więc pewni, że w Gotham zdarzy się jeszcze niejedno.


  1. Są w pierwszym sezonie dwa wyjątki: jeden dotyczy wieku butelki wina, a drugi pradziadka jednej z postaci, który walczył w I wojnie światowej. Oba się jednak wykluczają, w efekcie akcja może się toczyć zarówno w latach siedemdziesiątych, jak i współcześnie.
     ↩
Gotham (2014–)
Gotham poster Rating: 8.0/10 (108,640 votes)
Director: N/A
Writer: Bruno Heller
Stars: Ben McKenzie, Donal Logue, David Mazouz, Sean Pertwee
Runtime: 42 min
Rated: TV-14
Genre: Crime, Drama, Thriller
Released: 22 Sep 2014
Plot: The story behind Commissioner James Gordon's rise to prominence in Gotham City in the years before Batman's arrival.
man-who-fell2

Co Ja Pacze 2×03 – Why does it always come back to David Bowie?

Postanowiliśmy poświęcić ten odcinek w całości pamięci zmarłego Davida Bowie. Ten wszechstronny artysta wywarł ogromny wpływ na kulturę w ostatnich pięciu dekadach i jego śmierć pozostawiła w nas ogromną pustkę. I w ten oto sposób, specjalną audycją trójki ludzi, którzy kiedyś zetknęli się z twórczością Davida Bowie chcemy mu oddać ostatni hołd.

Udział biorą:
Alicja Ignaczak
Sebastian Szwarc (@Behinder)
Jaromir Kopp (@MacWyznawca)

Spis treści:

00:02:48 Bowie jako muzyk
00:50:29 Bowie jako aktor
01:11:30 Seriale Life on Mars/Ashes to Ashes
01:16:30 Winyle,winyle..i się żegnamy

Przerywniki:

Space Oddity
Fashion
Hallo Spaceboy
China Girl
Cat People (Putting Out the Fire)
Dancing In the Street – David Bowie & Mick Jagger
Starman
Thursday’s Child (Radio Edit)
Ashes To Ashes (Single Version)

Filmy:

Zoolander (Filmweb)(NETFLIX)
The Hunger
The Man Who Fell The Earth (IMDB)
My dzieci z dworca Zoo (Filmweb)
Labyrinth
The Prestige
Ostatnie Kuszenie Chrystusa (IMDB)

Nawiązania:
Velvet Goldmine
Miasteczko Twin Peaks (IMDB)
Guardians of the Galaxy
Lost Highway
Bękarty wojny

Gruszkowa playlista wspomnieniowa (Apple Music) (Spofify)
Musical “Lazarus”

Odcinka możesz posłuchać także w podcaście “Pear 2 Pear”

12498425_1151341161543585_1196883638_n

Taneczna noc serialowa

Kolejny, dwudziesty pierwszy sezon “Dancing with the stars” już trwa, a ja wyjątkowo nie jestem na bieżąco. No ale żeby nie było, że świat się kończy to nadrabiam i nadrabiam, a zawsze mnie cieszy gdy w programie pojawiają się odniesienia filmowe. W sezonie 20 mieliśmy Noc Disneya a tym razem już w odcinku nr 5 mamy Noc Serialową, okraszoną dodatkowym udziałem Muppetów.

Kermit, Scooter i Fuzzy robią co mogą w realizatorce by program się nie posypał a Miss Piggy nie mogła sobie odmówić przyjemności by wspólnie z Tomem Bergeronem zapowiedzieć uczestniczące pary. Tylko gdzie się podziała Erin?
Continue reading →

Mad Max (1979)

melgibson
Jak już wiecie z poprzedniego numeru, „Mad Max: Fury Road” mnie rozczarował. Nie mogło być inaczej, gdyż próbowano od nowa stworzyć postapokaliptycznego superbohatera, który pierwotnie przecież miał niewiele wspólnego z wyrzutkiem szukającym przetrwania w ponuklearnym krajobrazie. Ponieważ przy okazji ENEMEF-u odświeżyłem sobie część pierwszą, chcę podzielić się wrażeniami z filmu, od którego to wszystko się zaczęło. Australia, bliżej nieokreślona przyszłość. Z nieznanych przyczyn porządek społeczny jest o krok od totalnej zapaści. Na drogach trwa nierówna walka między motocyklowymi gangami a specjalnymi jednostkami policji Main Force Patrol. Asem drogówki jest Max Rockatansky (Mel Gibson). W trakcie jednej z akcji z ręki Maxa ginie przywódca gangu „Nightrider” (Vincent Gil). Członkowie gangu przysięgają zemstę. Tymczasem Max czuje się wypalony i chce odejść z policji. Gdy jednak celem gangsterów staje się jego żona i dziecko, Max poprzysięga zemstę i rusza w pościg… Brzmi to banalnie, bo w końcu ileż to razy w kinie oglądaliśmy podobne historie?
Continue reading →

Wojownik Szos powraca

Photo33

Jest taki nurt w kinematografii, którego twórcy najwyraźniej nie wierzą, iż nasz gatunek czeka świetlana przyszłość. Prędzej czy później musi nas czekać jakaś katastrofa – jeśli nie walnie w Ziemię asteroida, to wykończymy się sami bronią nuklearną. Ludzie to jednak rasa niezwykle wytrzymała i nawet po światowej hekatombie przetrwa, ale nowy porządek będzie już zupełnie inny niż stary. Ten świat będzie miał swoich bohaterów, przemierzających pustkowia w ocalałych z pogromu maszynach. Archetypem takie gościa jest z pewnością Szalony Max, którego kolejne przygody po trzech dekadach oczekiwania zawitały na ekrany kin. Czy jednak było na co czekać? Moim zdaniem niekoniecznie.

Pogłoski o tym, że będzie nowy „Mad Max”, krążyły co najmniej od 2003 roku, a fakt, że w projekt miał się zaangażować niemłody już Mel Gibson, dodatkowo elektryzował fanów, dla których tryptyk Millera stał się już pozycją kultową. Spekulowano, czy czwarty film będzie rebootem serii czy może jednak Czwórką, która rozwinie jakoś historię zakończoną pod Kopułą Gromu i sprawi, że dowiemy się więcej o tym świecie. Produkcja jednak się opóźniała, Gibson z projektu się wycofał, a my dostaliśmy w efekcie samochodowe łubudu, w którym o nic nie chodzi, a już najmniej o sens.

Mamy rok…właściwie to nie wiadomo, jesteśmy gdzieś w Australii (chociaż kto to wie na pewno) domniemane 20 lat po nuklearnej katastrofie, która spustoszyła świat. Tytułowy Max zostaje złapany przez gang Nieśmiertelnego Joe i porwany do jego twierdzy. Tymczasem Joe wysyła swoją Cesarzową Furiosę (Charlize Theron) do krainy Oktanii – jak łatwo się domyślić – po paliwo. W trakcie podróży Furiosa zmienia niespodziewanie kierunek jazdy i decyduje się uciec, a goni ją cała gangsterska banda, w której przypadkiem znajdzie się także Max. I to właściwie całe streszczenie filmu, który okazuje się jednym wielkim samochodowym rajdem, przerywanym jedynie na krótkie postoje, w trakcie których bohaterowie wzdychają, oblewają się wodą, naprawiają jakiś element silnika i próbują powiedzieć coś mądrego. Tylko że to nie ma prawa zadziałać, a wraz z upływem kolejnych minut byłem tylko coraz bardziej zdenerwowany i zniechęcony poziomem absurdów, jakie zaserwował nam scenarzysta.
madmax4

Najwyraźniej ropa, będąca powodem wojny, nie jest wcale dobrem rzadkim, skoro napędza tyle samochodów jeżdżących w tę i nazad. Jakimś jednak cudem samochody Joe dopalane są paliwem płynącym z żył dawców takich jak Max, chyba że nie chodzi o benzynę, tylko prąd na wzór tego, co widzieliśmy w „Matrixie”. Oaza Nieśmiertelnego to dwie górki na krzyż, na których szczycie uprawiane są rośliny, a do tego wielki rezerwuar wody wydobywanej gdzieś spod ziemi. Biorąc pod uwagę suchy klimat niby-Australii, a także zmiany środowiskowe po atomówkach, woda musiałaby być albo radioaktywna, albo też byłaby jej skończona ilość pod ziemią – deszcz nie pada, nie ma jak uzupełnić wód gruntowych. Do tego mnóstwo ludzi tłoczących się u podnóża góry czekających na strumienie wody spuszczane co jakiś czas łaskawie przez Joe – skąd się wzięli, co jedzą? Skąd rekrutują się Trepy – wychowankowie Nieśmiertelnego, trenowani od małego do wojny i śmierci w boju, by dostąpić zaszczytu wstąpienia do Valhalli (nordycka mitologia na południowej półkuli – zaiste ciekawy kulturowy synkretyzm)?

W trakcie akcji poznamy też kolejnych dwóch władców – Ludożercę z Oktanii i Farmera Pocisków. Ale tak naprawdę przez cały film nic się o nich więcej nie dowiemy. Każdy z nich jest jedynie liderem swego gangu, który dołącza się do pościgu za Furiozą, widząc w tym zapewne interes dla własnego biznesu i okazję, by wykiwać pozostałą dwójkę. Ponieważ, jak wspomniałem, cały film to jeden wielki wyścig, trudno jest poznać lepiej postać, która wciąż siedzi w aucie. W rezultacie goniąca triada jest raczej zabawna niż straszna. A co powiedzieć o uciekinierach? I tu już mamy kuriozum, bo w cysternie znajduje się po pierwsze mleko matek, odsysane z piersi kobiet w cytadeli Joe… huh? Furioza wiezie także jego miniharem, a celem podróży jest Oaza, w której żyją Matki Rodzące. W tym momencie mój mózg odpłynął, ale nic to – oglądam dalej, licząc, że może zobaczę coś, co przyciągnie mnie do ekranu. Ale nic takiego nie następuje – szczątkowa fabuła ma jedynie pokazać jedno wielkie łubudu, które, trzeba to przyznać, sfilmowane jest pierwszorzędnie.

madmax3

Zrozumiałbym gdyby miał to być pastisz kina postapo klasy B, ale nie – to wszystko dzieje się na serio. W całej tej historii nie mogę wybaczyć zwłaszcza wprowadzonej na siłę postaci Furiozy, która w oczach widza staje się tak naprawdę centralną postacią. Max jest tu tylko dodatkiem, kimś w rodzaju średniowiecznego rycerza mającego bronić swojej królewny. Królewna jednak znakomicie sobie daje radę sama, a unoszący się w powietrzu testosteron i zapach oleju napędowego skutecznie zniechęca nas do myślenia o jakimkolwiek uczuciu, które może połączyć kiedykolwiek tę parę. W efekcie zamiast starego, dobrego „Mad Maxa” dostajemy feministyczne kino, które nieznośnie bije mnie po oczach i mózgu. W końcu to ma być Wojownik Szos! Gdybym chciał oglądać wojowniczkę włączyłbym „Xenę” albo „Wonder Woman” lub podziwiał sprawność Natashy Romanoff w „Avengers”. Tom Hardy stara się co prawda naśladować mimikę Gibsona, ale wychodzi mu to słabo. Dawno nie rozczarowałem się tak niecierpliwie oczekiwanym filmem jak w tym wypadku. Nawiązania do motywów z poprzednich części, takich jak podróż do Oazy oraz zatrudnienie w roli Joe Hugh Byrne’a (Kosa w pierwszej części) nie rekompensują ułomności scenariusza i braku Mela Gibsona. To już lepiej byłoby zatrudnić Vina Diesla (przynajmniej tematyczne nazwisko) i mielibyśmy z tego „Szybkich i wściekłych 7 i 1/2”. Możliwe, że jest to film dla tej właśnie grupy docelowej, która jara się szybkimi samochodami i dźwiękiem mknących z zawrotną szybkością krążowników pustyni (bo o porządną szosę jakoś już trudno). Ja się nie jaram i nie kupuję wizji, jaką na bazie nostalgii chce mi wcisnąć George Miller. Jeśli do tego dodamy fakt, iż kolejna zaplanowana część może się okazać prequelem, to miłośnikom kina postapo pozostaje już tylko strzelić sobie w łeb. Albo na nowo docenić urok poprzednich trzech części.

Mad Max: Fury Road (2015)
Mad Max: Fury Road poster Rating: 8.6/10 (158565 votes)
Director: George Miller
Writer: George Miller, Brendan McCarthy, Nick Lathouris
Stars: Tom Hardy, Charlize Theron, Nicholas Hoult, Hugh Keays-Byrne
Runtime: 120 min
Rated: R
Genre: Action, Adventure, Sci-Fi
Released: 15 May 2015
Plot: In a stark desert landscape where humanity is broken, two rebels just might be able to restore order: Max, a man of action and of few words, and Furiosa, a woman of action who is looking to make it back to her childhood homeland.

Artykuł opublikowano także w numerze 4 Mój Mac Magazyn.

The Musketeers

musketeers001

Bohaterowie prozy Dumasa nie raz gościli na wielkim ekranie,bo historie “płaszcza i szpady” to okazja do pokazania wymyślnych kostiumów, wspaniałych pojedynków, romantycznych uniesień i bohaterstwa mężczyzn walczących z wrogiem dla swych ukochanych dam. Takie coś musi wspaniale wyglądać w kinie, prawda? A jednak nie zawsze i w pamięci mojego pokolenia za ‘kanoniczne’ uchodzą tylko dwa filmy “The Three Musketeers” i kontynuacja “The Four Musketeers” z lat 1973–74. Potem było już znacznie gorzej, mieliśmy np. próbę remake-u z 1993 roku, z którego broni się jedynie utwór “All for one” zaśpiewany charakterystycznymi wokalami Stinga, Bryana Adamsa i Roda Stewarta. Na wspomnienie rok wcześniejszego filmu telewizyjnego “Ring of the Musketeers” moje serce krwawi (kto namówił Hasselhoffa i Gottschalka na takie coś?) a sytuacji nie ratowały ani próby skupienia uwagi na Gaskończyku (“Musketeer” z 2001 roku) ani warianty sentymentalno-rodzinne w “Córce D’Artagnana” z piękną Sophie Marceau w roli tytułowej. Dało się jeszcze oglądać “Człowieka w żelaznej masce” z ciekawym wątkiem tajemniczego brata bliźniaka Ludwika XIV ale poza tym słabo,bieda i tragedia. A skoro tematu nie potrafią ugryźć ani Amerykanie ani co gorsza Francuzi, to może Brytyjczycy? I tak oto niespodziewanie ponad rok temu BBC zaprezentowało nam serial “Muszkieterowie”. I muszę przyznać, że po początkowym sceptycyźmie serial mnie wciągnął i twierdzę, że jest rewelacyjny.

Sezon 1

Francja, XVII wiek. Wspomniany wyżej Król-Słońce jeszcze się nie narodził, krajem rządzi jego ojciec, Ludwik XIII. Młody D’Artagnan razem ze swoim ojcem udają się do Paryża by wręczyć petycję królowi. Niestety, w trakcie podróży zostają napadnięci i ojciec ginie. O morderstwo oskarżony zostaje …Athos i tak splot okoliczności zwiąże życiowe losy D’Artagnana i trójki królewskich muszkieterów. Wiem, zaczya się banalnie i początkowe historie, w które zaplątują się bohaterowie nie grzeszą może inteligencją scenariusza, ale… No właśnie, serial poza historią znaną z książek dodaje swoje trzy grosze. Mnóstwo kontrowersji wywołała swego czasu obsada ról D’Artagnana i Porthosa.Mimo że Luke Pasqualino jest z pochodzenia Włochem, uznano że jest zbyt orientalny jak na postać francuskiego wojaka. Ortodoksyjnym widzom trudno było się za to pogodzić iż Porthos(w tej roli Howard Charles) ma wyraźnie ciemniejszą karnację sugerującą pochodzenie afrykańskie. Choć może to dziwić, twórcy uznali iż w ówczesnych realiach historycznych mogło to być całkiem prawdopodobne, w końcu imigranci to nie wynalazek naszych czasów. Poszczególni bohaterowie zostają wprowadzani w akcję stopniowo i mam wrażenie że to właśnie Ci nominalnie na drugim planie dodają temu serialowi kolorytu. Poznamy więc surowego kapitana de’Treville (Hugo Speer) i uroczą Konstancję (Tamla Kari) wiecznie rozdartą uczuciowo pomiędzy swym małżonkiem a D’Artagnanem. Królowa Anna w wykonaniu Alexandry Dowling to uosobienie dobroci i wrażliwości ale też dostojeństwa należnego Majestatowi. Jej mąż z kolei to nieco dziwak i narcyz, znużony życiem dworskim i obowiązkami władcy, które najczęściej powierza w ręce swojego Pierwszego Ministra.
the-musketeers-costume-03-fancy-king
Mimo iż muszkieterowie nie raz wybawią dwór z opresji Król zdaje się tego nie dostrzegać i to oni stają się celem jego gniewu (“Muszkieterowie znów mnie zawiedli” to fraza, która mogłaby być motto pierwszego sezonu). Jednak największym skarbem pierwszej serii jest duet Richelieu/de Winter. Milady to przebiegła kochanka, a równocześnie skrytobójczyni i tajny agent Karydnała – równie piękna co niebezpieczna. Richelieu w wykonaniu Petera Capaldiego to typowa szara eminencja swoich czasów, przebiegły manipulator, którego lojalności wobec Korony nie sposób kwestionować ale czy wobec Króla? hm… Tak czy inaczej sceny, w których uczestniczy Capaldi są wyborne. Pod koniec sezonu Jego knowania wyjdą w końcu na jaw, lecz reakcja Królowej będzie zaskakująca.

The Musketeers

Sezon 2

Realia brytyjskiego przemysłu telewizyjnego są zdumiewające – Peter Capaldi dostaje angaż na kolejnego “Dr Who” i to w taki sposób, że nie jest w stanie pogodzić obowiązków tu i tam. Nigdy nie rozumiałem fenomenu Doktora, który najwyraźniej nie chciał umrzeć po dwunastym wcieleniu jak było mu pisane. W efekcie “Muszkieterowie” tracą postać Richelieu, który umiera szybciej niż jego historyczny odpowiednik. Król nie powołuje jednak (jeszcze) kardynała Mazarine w jego miejsce. Jego myśli zaprząta bowiem nowo narodzony potomek. Tymczasem nad Francją zbierają się ciężkie chmury, Hiszpanie najwyraźniej coś kombinują a głównym antagonista w tej serii zostaje hrabia de Rochefort – ocalony z hiszpanskiego więzienia przez muszkieterów, dzięki różnym wydarzeniom awansuje w dworskiej hierarchi zostając dowódcą Gwardii. Lecz jego intencje są mniej szlachetne niż można by się spodziewać. Marc Warren zagrał tu znakomicie i nawet sposobem w jaki wypowiada kwestie podkreśla żmijowaty charakter swojej postaci. Intryga będąca osią drugiej serii robi się coraz bardziej skomplikowana i ciekawsza. Nie zabraknie tu historii szpiegowskich, miłosnego trójkąta i straczeńczych misji, z których muszkieterowie muszą w końcu wyjść zwycięsko, nieważne jak beznadziejne będzie ich położenie.

the-musketeers-s2e10-trial-and-punishment-bbc

“Muszkieterowie” ponownie pokazują, że gdy BBC się za coś bierze, to rezultat nie może być słaby. Pokręcona fabuła, wyraziste postacie na każdym planie, piękne krajobrazy i starannie oddane realia francuskiej prowincji (którą na potrzeby serii zbudowano w okolicy Pragi) sprawiła iż z niecierpliwością czekałem na każdy kolejny odcinek. A nie jest to jeszcze koniec, bo zakontraktowano już trzecią serię, w której Anglicy z pewnością znów wbiją szpilę sąsiadom zza Kanału udowadniając iż potrafią nawet cudzych bohaterów uczynić elementem swojej popkultury.

The Musketeers (2014–)
The Musketeers poster Rating: 7.8/10 (11,578 votes)
Director: N/A
Writer: Adrian Hodges
Stars: Tom Burke, Luke Pasqualino, Santiago Cabrera, Howard Charles
Runtime: 55 min
Rated: N/A
Genre: Adventure, Drama
Released: 22 Jun 2014
Plot: Set on the streets of 17th century Paris, series gives a contemporary take on the classic story about a group of highly trained soldiers and bodyguards assigned to protect King and country.

Artykuł ukazał się też w numerze 3 Mój Mac Magazyn